Wychowywanie małego dziecka

Rodzicom z ograniczonymi możliwościami finansowymi jest czasem przykro, iż nie mogą kupić dziecku błyszczącego samochodu na pedały lub wspaniałego domku dla lalek, który jest jak prawdziwy. Ale pomyślcie tylko, jak dziecko umie się zabawić dużym kartonowym pudłem. Będzie to kolejno łóżko, dom, ciężarówka, czołg, fort, domek dla lalek, garaż. Co nie oznacza oczywiście, że dzieci nie cieszy naprawdę wspaniała zabawka. Nadejdzie czas, gdy malec zacznie marzyć o rowerku na trzech kółkach czy samochodzie wyścigowym i zechcecie mu to kupić, jeśli tylko będzie was na to stać. Chodzi po prostu o to, żeby zaczynać od zabawek najprostszych. Pojem, znając już dobrze upodobania dziecka, zaczniecie kupować bardziej wymyślne. Niemowlę, zanim zacznie posługiwać się rączkami, uwielbia obserwować kolorowe przedmioty — nanizane na sznurek i przewiązane w poprzek łóżeczka — które poruszają się lekko przy najsłabszym podmuchu powietrza. W drugiej połowie pierwszego roku życia malec lubi trzymać w ręce jakąś kolorową zabawkę, np. kolorowe plastykowe kółeczka na  dużym kółku. Z upodobaniem nimi potrząsa, obmacuje je i kładzie do buzi. Są bezpieczne, bo nie schodzi z nich farba i nie są łamliwe jak cienkie zabawki z celuloidu.

Miękkie lalki i pluszowe zwierzątka to dla większości dzieci ukochane zabawki przez kilka pierwszych lat. Są jednak maluchy, które nie poświęcają im cienia uwagi. Pod koniec 2 roku życia dzieci coraz bardziej pociąga naśladownictwo, Początkowo bardzo wiernie odtwarzają czynności wykonywane prze2 matkę czy ojca — bawią się w zamiatanie podłogi, zmywanie naczyń, golenie. Powyżej 2 lat wyobraźnia pracuje bardziej twórczo. To okres zabav lalkami i domkami dla lalek, ciężarówkami i samochodami, a przede wszyst- kipi budowania z klocków. Klocki spiętrzone jeden na drugim jak wieżowiec, ustawione szereg — to pociąg. Można je ułożyć na podłodze tak, by tworzyły dom lub łódkę, usiąść w środku i bawić się w ter sposób bez końca. Spora liczba drewnianych klocków, różnego kształti i wielkości, zastąpi aż do 6—8 lat dziesięć innych atrakcyjnych zabawek.

Niech zabawa będzie dostosowana do poziomu dziecka. Dorosłego bawiącego się z dzieckiem często ogarnia pokusa, by uczynić zabawę zbył skomplikowaną. Kupiwszy córeczce lalkę z pełnym zestawem garderób} rodzice by chcieli, ażeby lalka została ubrana prawidłowo, od bielizn) poczynając. A mała chce włożyć jej najpierw czerwone paltko. Matkę kupiła pudełko kredek i książeczkę z obrazkami do malowania, żeby zająć Córeczkę leżącą w łóżku z powodu choroby. Mała chwyta za pomarańczową kredkę i maże nią po całej stronicy, nie dbając o kontury ani o to, że maluje na pomarańczowo niebo i trawę. Trudno się powstrzymać od powiedzenia: „Och, nie, nie tak. Zobacz, trzeba malować w ten sposób.” Jeszcze jeden przykład. Ojciec, który sam nie miał w dzieciństwie okazji bawić się kolejką na szynach, kupuje ją trzyletniemu synkowi na gwiazdkę. Sam nie może się doczekać pierwszej demonstracji. Montuje szyny. Ale malec złapał jeden z wagoników, szurnął nim przez pokój, uderzając o ścianę. „Tak nie można”, woła ojciec, „Ustawia się wagonik na szynach, o tak.” Malec z całej siły puszcza wagonik po szynach, tak że na zakręcie wypada on oczywiście z torów. „Nie, nie tak”, mówi ojciec.

Niechęć dwuletniego dziecka do rozstania się ze swoją własnością jest w tym wieku całkowicie normalna. Chęć do dzielenia się z innymi rozwija się stopniowo, w miarę dojrzewania psychiki, poznawania uroków wspólnej zabawy, budzenia się sympatii do innych dzieci. Zmuszając małą do oddawania ukochanej lalki na każde życzenie ińnego dziecka, wyrobicie w niej przekonanie, że cały świat czyha jedynie na to, by jej wszystko zabierać że zabierają nie tylko dzieci, ale także dorośli. Poczucie własności nie tylko nie słabnie, a ugruntowuje się w ten sposób jeszcze bardziej. Gdy dziecko około 3 lat wkracza w etap, kiedy zaczyna cieszyć się zabawą z rówieśnikami, można mu ułatwić przystosowanie, ucząc je w trakcie zabawy. „Najpierw Jaś pociągnie wózek, a Kasia będzie siedziała w środku. Potem wózek będzie ciągnęła Kasia, a Jaś pojedzie w wózku”. W ten sposób dzielenie się z innymi stanie się źródłem radości, a nie przykrym obowiązkiem.

Innym czynnikiem, który prawdopodobnie źle wpływa na kontakty pierwszego dziecka z otoczeniem, bywa nadmiar powagi ze strony rodziców. W gruncie rzeczy nie muszą być z natury ponurakami; są bezpośredni w kontaktach z przyjaciółmi i tacy sami później w stosunku do następnych dzieci. Ale przy pierwszym dziecku nie potrafią się zrelaksować. Jeśli widzieliście kiedykolwiek, jak ktoś z natury nerwowy po raz pierwszy dosiada konia, zrozumiecie z łatwością, o co mi chodzi. Delikwent siedzi w siodle sztywno, jak porcelanowa lalka, nie potrafi poddać się ruchom konia, ściąga mu cugle, nie pozostawiając nic swobody. Sytuacja Staje się trudna i dla konia i dla jeźdźca. Doświadczeni jeźdźcy rozluźniają mięśnie i poddają ciało rytmice ruchów konia; zestrojeni z nim, nie wyskakują z siodła, kierując zwierzęciem w sposób łagodny i delikatny. Wychowywanie dziecka to niezupełnie to samo, co ujeżdżanie konia, ale i jedno, i drugie wymaga zbliżonego nastawienia.

Nieśmiałość. Pierwsze dziecko, powiedzmy dziewczynka, która miała dotąd niewiele okazji do zabawy z innymi dziećmi może w wieku 2 lat godzić się potulnie z tym, że odbierają jej zabawki i że ją poszturchują. Reaguje na to wielkim zdziwieniem lub biegnie za każdym razem do ojca czy matki. Rodzice są tym oczywiście zmartwieni. W większości przypadków to sytuacja przejściowa, spowodowana brakiem doświadczeń z rówieśnikami. Jeśli mała będzie nadal bawiła się regularnie z dziećmi, jest wielce prawdopodobne, że też nauczy się wpadać w złość i bronić swych praw. Rozsądne postępowanie polega na nieujawnianiu zbytniego przejęcia i współczucia, powstrzymaniu się od toczenia wojen w jej imieniu lub prób przekonywania małej, iż musi się z tym pogodzić. Dobrze będzie zasugerować mimochodem, by poszła i odebrała swoją zabawkę. Drugie i trzecie z rodzeństwa rzadko kiedy ma tego typu problemy, zapewne dlatego, że już od pierwszego roku życia musi występować w obronie swych praw, zagrożone przez brata czy siostrę.

Gryzienie jako wyraz agresji. Zdarza się często, że malutkie dziecko mające około roku życia, ugryzie ojcaiczy matkę w policzek. Wyrzyna- nie się ząbków wyzwala chęć gryzienia, a zmęczenie usposabia do tego tym bardziej. W drugim roku życia malec może ugryźć inne dziecko i niezależnie od tego, czy jest to zrobione w rańiach Sympatii, czy w złości, również nic się pod tym szczególnego nie kryje. Obserwując to u starszego dziecka w wieku od 2 do 2‘/2 lat, trzeba już zastanowić się, czy gryzienie zdarza się często i jak dziecko zachowuje się poza tym. Jeżeli dziewczynka jest ogólnie biorąc szczęśliwa i towarzyska, ale ód czasu do czasu w trakcie jakiegoś zatargu posłuży się ostrymi ząbkami, nie ma to wielkiego znaczenia. Ale jeśli przez większość czasu jest napięta, niezadowolona i bez wyraźnego powodu przyskakuje z zębami do innych dzieci, to oznaka, że coś jest nie w porządku. Być może mała jest stale pouczana oraz karana w domu i w związku z tym jest w stanie wzmożonej agresji i napięcia. Być może miała niewiele okazji, by przyzwyczaić się do innych dzieci i wyobraża sobie, że są niebezpieczne mogą jej zagrażać.

Jak pocieszać skrzywdzone dziecko. Gdy malcowi dzieje się krzywda, łaknie oczywiście pociechy, a rodzice ze swej strony też pragną go utulić. To naturalne i zdrowe odruchy. Ci rodzice, którym szczególnie zależy na tym, by dzieci wyrosły na ludzi odważnych i odpornych, obawiają się często, że pocieszanie nauczy je biadolenia. Jednak pewne siebie dziecko nie utraci ducha z tego tylko powodu, że rodzice okażą mu czasem współczucie.
Dziecko wylewające potoki łez z powodu drobnych przygód i niewielkiego bólu ma najpewniej jakąś bardziej- zawikłaną historię doświadczeń życiowych. Być może zrobiło się niesamodzielne w wyniku przesadnego skakania wokół niego i nadopiekuńczości otoczenia. Czasami jedno z rodziców, nieświadome swego bardzo wymagającego i krytycznego stosunku do dziecka, pozwala sobie na czułości głównie wtedy, gdy małemu dzieje się krzywda lub gdy jest chory. Zmiana w postawie rodzicielskiej nie powinna polegać na okazywaniu większej surowości, gdy są z dzieckiem jakieś problemy, a jedynie na manifestowaniu radosnej akceptacji i miłości, gdy wszystko jest w porządku. Inną przyczyną może być okazywanie przez matkę czy ojca przesadnego zaniepokojenia na widok najdrobniejszego skaleczenia — oczywiście ich przerażenie łatwo udziela się dziecku.

Dziewczynka także potrzebuje towarzystwa ojca. Każdy rózumie, że chłopiec potrzebuje ojca, by móc się na nim wzorować, ale wiele osób nie uświadamia sobie, jak ważny jest on w życiu dziewczynki, jeśli może ona mieć z nim dobry i serdeczny kontakt. Córka nie wzoruje się na nim wiernie, ale nabiera poczucia własnej wartości jako dziewczynka jako kobieta, jeśli zyskuje jego aprobatę. Aby nie czuć się czymś gorszym od chłopców, powinna wiedzieć, że  ojciec zabierze ją chętnie na gry sportowe, łowienie ryb i kemping, na mecz piłki nożnej, jeśli tylko będzie miała na to óchotę. W dziewczynce rośnie pewność siebie, gdy czuje ze strony ojca zainteresowanie jej zajęciami, osiągnięciami, poglądami i ambicjami. Później, kiedy zacznie chodzić z chłopcami, ojciec powinien być dla niej miły, nawet jeśli po cichu uważa, że stać ją na lepszych chłopaków. Ucząc się doceniać w ojcu typowo męskie cechy, dziewczynka przygotowuje się do dorosłego życia w świecie, który w połowie składa się z mężczyzn. Na charakter jej przyjaźni z chłopcami i później z mężczyznami, na typ mężczyzny, w którym się ostatecznie zakocha, na ukształtowanie się określonego modelu małżeństwa — na wszystko to wpływa rodzaj kontaktu, jaki miała z ojcem w okresie całego dzieciństwa.