Monthly Archives: Wrzesień 2014

Rozmowa rozwija się więc między dwiema lubiącymi się osobami, które snują ten sam wątek. Pierwszy mówiący musi chcieć podzielić się czymś z rozmówcą, a ten musi reagować na to, co usłyszał. Rozmowy między rodzicem i dzieckiem nie powin­ny otwierać takie badające lub sprawdzające pytania rodzica, jak: „Co dziś robiłeś w szkole?” Nigdy nie dają tematu do rozmowy lub istotnych informacji. Jeśli dziecko pierwsze rozpoczyna rozmowę, to rodzic nie może sprawiać wrażenia znudzonego lub krytycznie usposobionego. Jeśli bowiem dziecko po­wie: „Charlie uderzył mnie dzisiaj w szkole”, a rodzic odpowie: „Czy jesteś pewien, że go nie sprowokowałeś?” będzie to koniec rozmowy. Tak samo się stanie, jeśli ton głosu rodzica będzie wskazywał, że nie zwraca on (czyli rodzic) uwagi na to, co usłyszał.

Jedną z największych przyjemności posiadania dzieci jest — jak sądzę — oryginalność tego, co mówią, zwłaszcza w wieku przedszkolnym. Ich uwagi, sposób interpretowania zjawisk są zazwyczaj świeższe i żywsze niż nawet wiel­kich myślicieli i pisarzy. A mimo to wielu rodziców nawet nie zadaje sobie trudu, aby zwracać uwagę na te skarby spostrzegawczości czy też poprawianie niekonwencjonalnego języka używanego przez dzieci. Większość dzieci zaczyna być bardziej konwencjonalna w wieku 6—8 lat, a wkrótce potem zaczyna używać porównań i fraz dorosłych, jak większość z nas.  Czytałem ostatnio artykuł napisany przez dwoje rodziców, którzy opisywali jeden ze swoich sposobów porozumiewania się z dziećmi, sposób, który nigdy nie przyszedłby mi do głowy, a prawdopodobnie także większości rodziców.