Monthly Archives: Kwiecień 2014

Wyższość, którą przypisuje sobie tak wielu chłopców i mężczyzn, może się im wydawać korzyścią. W rzeczywistości nie jest żadną korzyścią. Mężczyźni, których nie zainspirowano do podniesienia poziomu własnej świadomości, są tylko dziecinnymi osobnikami starającymi się hałaśliwie podtrzymać swoje peł­ne niepewności ego. Uparcie głosząc wyższość własnej płci wyrządzają także psychologiczną krzywdę samym sobie. Pozowanie przez całe życie, spory z kobietami, czas spędzany na martwieniu się, czy obdarza się ich szacunkiem należnym stanowisku, wszystko to nieustan­nie pozbawia ich energii emocjonalnej, którą mogliby wykorzystać na bardziej konstruktywne, twórcze i przyjemne cele. Takim mężczyznom zwykle nie udają się związki z kobietami, gdyż nie potrafią ułożyć sobie z nimi stosunków opartych na wzajemnym szacunku i demokratycznej równości.

Ponadto mężczyźni i chłopcy (przynajmniej w przeszłości) odczuwali stałą presję, aby zachowywali się standardowo po „męsku”, czy się im to podobało, czy nie. Nigdy nie próbowali okazywać strachu czy płakać, ubierali się wyłącz­nie w przyjętym stylu, unikali zawodów, hobby i zajęć uważanych za „bab­skie”. Jako dorośli większość z nich odczuwała przemożną chęć osiągania za wszelką cenę wyższych stanowisk, lepszych pensji, ubrań, domów i podniesienia życia rodzin na najwyższy poziom, który leżał w ich zasięgu. Innymi słowy mężczyźni też padli ofiarą stereotypu płci — narzuconych sobie, całkowicie odmiennych wzorców. Stereotyp mężczyzny i kobiety to tylko dwie strony tego samego medalu.

Kobiety uznano za ograniczone w swoich możliwościach i zepchnięto do roli wyłącznie biernej. Natomiast mężczyźni czuli potrzebę bycia agresywnymi i lek­ceważącymi swoje uczucia. Obie płci czują potrzebę uwolnienia się od tego. Dawno temu psychiatrzy zrozumieli wagę właściwej identyfikacji męskiej lub żeńskiej pracując z nieszczęśliwymi jednostkami, które mimo racjonalnej wiedzy swojej przynależności do określonej płci, miały mieszane uczucia wobec bycia kobietą czy mężczyzną, chciały przynależeć do płci przeciwnej, czy też rzeczywi­ście ubierały się i zachowywały tak, jakby należały do płci przeciwnej. Kiedyś sądziłem, że ojciec z natury rzeczy pomaga chłopcu w wytworzeniu silnej identyfikacji z płcią męską, kupując mu samochodziki i pistolety, zlecając pracę w ogrodzie lub w garażu, omawiając z nim mecze piłkarskie, a dziew­czynce kupując lalki i rozmawiając z nią o całkiem innych sprawach.

Przypomi­nam sobie złośliwe przygany feministek za to, że w pierwszych wydaniach książki „Dziecko. Pielęgnowanie i wychowanie” stwierdziłem, iż ojciec, który chce wyrazić pochwałę córki, powinien pochwalić jej sukienkę lub ciasteczka, które sama upiekła! Obecnie uważam, że nieważne jest podkreślanie różnic między płciami w od­niesieniu do ubioru, zabawek czy obowiązków, choć identyfikacja z własną płcią jest psychologicznie istotna w sensie dobrego samopoczucia danej osoby we własnej płci. I rzeczywiście czasami podkreślanie tych różnic bywa de­prymujące. Dziewczęta i chłopcy zyskują poczucie bycia kobietą czy mężczyzną głównie przez udaną identyfikację z matką lub ojcem, a także w wyniku różnic hormonalnych i odrębności fizycznych.