Monthly Archives: Sierpień 2010

Możliwość prywatnej akumulacji dóbr przez jednostkę lub przez składową grupę, w ramach powiązanej wzajemnym współdziałaniem spo­łeczności lokalnej, jest ograniczona przez zasa­dę dbałości o powodzenie wszystkich. W społe­czeństwach najbardziej prymitywnych zasada ta może być obwarowana groźbą użycia bezpo­średniej siły fizycznej dla zapewnienia redy­strybucji nadmiernie nagromadzonych dóbr. W społeczeństwach bardziej rozwiniętych przyj­muje to postać sainkcji ekonomicznych, społecz­nych i psychologicznych, jak izolacja społeczna, brak uznania społecznego. Jeśli pamiętać, że współpraca dokonuje się przynajmniej we­wnątrz rodzimy, to można powiedzieć, że w spo­łeczeństwie przedpaństwowym praktycznie pra­wie nie istnieje wyłączne, nieograniczone i bez­warunkowe indywidualne posiadanie dóbr istot­nych z gospodarczego punktu widzenia.

Na stosunki międzyludzkie powstałe wokół produkcji i dystrybucji wytworzonych dóbr oraz określające je reguły można spojrzeć ze statycz­nego i dynamicznego punktu widzenia. Dotych­czasowe rozważania ilustrowały pierwszy aspekt problemu własności. Można również skupić się na problemie zmiany podmiotów własności i traktować dobra jako będące w ruchu tak w czasie, pomiędzy poszczególnymi pokoleniami ludzkimi, jak i w przestrzeni, to znaczy pomię­dzy poszczególnymi jednostkami i grupami spo­łecznymi. Ruch dóbr w czasie przyjmuje w sfe­rze normatywnej przede wszystkim formę reguł dziedziczenia. Dziedziczenie jest — wedle określenia E. A. Hoebela — przekazywaniem należących do zmarłego uprawnień do dóbr tylko niektórym spośród ludzi, którzy go przeżyli.

Tak rozumia­ne dziedziczenie jest związane z uprawnieniami indywidualnymi, ponieważ istnienie grupy spo­łecznej jako osoby prawnej, będącej podmiotem własności, jest niezależne od istnienia poszcze­gólnych jej członków.. W społeczeństwach najprostszych reguły dziedziczenia są bardzo słabo rozwinięte, co wią­że się z ograniczoną ilością dóbr posiadanych przez koczujących myśliwych i zbieraczy. Wię­kszość przedmiotów znajdujących się w dyspo­zycji jednostki to osobiste narzędzia pracy męż­czyzn i kobiet, do dziedziczenia których często nie przywiązuje się większego znaczenia. Wobec rozpowszechnionego przekonania, że zmarły po śmierci będzie nadal potrzebował swego ubioru, broni i siekierki, przedmioty te są często nisz­czone podczas pogrzebu, a inne rozdaje się po­między krewnych i przyjaciół bez stosowania w tym względzie jakichś bardziej szczegółowych zasad.

Tak jest u Australijczyków, Buszmenów, Andamańczyków, Semaingów i Szoszonów. U Komanczów E. A. Hoebel wykrył jedną i je­dyną zasadę rządzącą postępowaniem z dobra­mi należącymi do zmarłego. Był nią obyczaj niszczenia wszystkich przedmiotów użytku oso­bistego, jak ubranie, broń, siodła, narzędzia, ozdoby, konie, a nawet namiot, w którym miesz­kał zmarły. Niektóre rzeczy osobiste grzebano wraz z ciałem zmarłego, inne mniej ważne przedmioty palo<no, wreszcie przedmioty obda­rzone siłą magiczną wrzucano do rzeki bądź za­bezpieczano się przed ich niebezpieczną mocą przez porzucenie na drzewie, z dala od siedzib ludzkich. To co pozostało przekazywano wdo­wom, które z kolei miały obowiązek część od­dać krewnym, a przede wszystkim niespokrew- nionym ze zmarłym żałobnikom.