POŻYCZKI I DŁUGI

Z tytułu pożyczek i długów spoczywają na poszczególnych osobach zobowiązania wobec ludzi obcych — zobowią­zania, które muszą być zrealizowane w bydle. Nasuwa się podejrzenie, że opisując uprawnie­nia do dobr w tym społeczeństwie^ podobnie jak i w innych społeczeństwach przedpaństwowych bardziej odpowiednie jest posłużenie się pojęciem posiadania niż pojęciem własności Łatwiej iest nam bowiem określić stan faktyczny i od­powiedzieć na pytanie, kto jest w danym m kencie posiadaczem lub współposiadaczem po- szczególnych sztuk czy stada, niz ustalić do ko­go należy tytuł prawnej własność.

PROGRAMY TELEWIZYJNE DLA DZIECI

Oglądali niektóre z programów telewizyjnych dla dzieci, zwłaszcza w soboty rano. Rodzice ci stwierdzili, że odnaleźli wiele wartości w tym niezwykłym zajęciu. Wiedzieli co oglądały ich dzieci i stawiali weto wszelkiej przemocy. Stwierdzili, że nie sprawia im trudności prowadzenie naturalnej, pozbawionej krytyki roz­mowy na temat obejrzanych programów i podobnych tematów. Dzieci korzy­stały z okazji, aby zadać wiele pytań na temat nurtujących je problemów, a rodzicom wyjaśnianie ich sprawiało wiele przyjemności.Zobaczyli, że komentarze ich dzieci są zdumiewająco mądre i zabawne, a zwłaszcza sarkazm dotyczący reklam.  Rodziców zdumiało, że oglądanie nie­których programów sprawia im rzeczywistą przyjemność. 

DZIECKO KIERUJE WSPÓLNYMI ZAJĘCIAMI

Z własnego doświadczenia wiem jednak, że często bywa to frustrujące dla obu pokoleń, jeśli wymagania rodzica są zbyt wysokie, jest on zbyt krytyczny lub dominujący. Zniszczyłem zabawę kolejką obu moim synom, gdyż budowałem wyposażenie daleko wykraczające poza ich stopień rozwoju, tworząc makiety torów, które były dla nich zbyt skomplikowane, i stale dyrygując ich pracą. Trzeba umieć pozwolić dziecku pokierować wspólnymi zajęciami. Nawet jeśli zajmując się wspólnym hobby macie inne pomysły, to musicie mieć tyle taktu, aby nie były one aż tak wymyślne, że dziecko poczuje się zawstydzone ubóstwem swoich.

HOBBY RAZEM Z DZIECKIEM

Biblioteki pękają od książek dla dzieci. Potrzeba tylko nawyku głośnego czytania. Jednym z powodów jest to, że jest to idealny sposób na czerpanie radości z bycia z dzieckiem, porzucenie na chwilę wszystkich zajęć i poświęcenie mu całej uwagi. Należy pozwolić dziecku ustalić tempo czytania. Należy mu pozwolić zadawać pytania, przeczytać ponownie jakąś stronę, lub nawet całą książkę, jeśli tego chce. Jest to sposób, aby dziecko wyniosło z książki wszystkie wrażenia, jakie chce, i sposób osiągnięcia harmonii z nim.  Zajmowanie się swoim hobby razem z dzieckiem — stolarką, piłowaniem, budowaniem modeli, uprawianiem ogrodu, łowieniem ryb, malowaniem obraz­ków, gotowaniem, szyciem czy wyszywaniem koralikami — może być sposo­bem budowania przyjaźni i duchowego zadowolenia.

WSPÓLNE WYCIECZKI I PIKNIKI

Zanim jednak ojciec wyda mnóstwo pieniędzy i czasu na coś takiego, powinien raz czy dwa sprawdzić, czy dziecko lub dzieci są już wystarczająco duże. Może się przekonać, co mnie zdarzyło się z moimi synami, że dziecko na meczu może się bardziej interesować napojami i upominkami niż grą; wszystko będzie w porządku, jeśli się ojciec nie zdenerwuje. Dziecko zabrane na ryby może zechcieć budować tamę. Na pikniku może chcieć rzucić jedzenie ptakom lub wiewiórkom. Wycieczki powinny być zabawą dla wszystkich, w przeciwnym bowiem razie są pomyłką. Czasami lepiej bywa, jeśli zarówno ojciec, jak i syn zabiorą przyjaciół, aby się dobrze bawić i robić to, na co mają ochotę. 

RODZICE PO TRZYDZIESTCE

Nie twierdzę, że kariera zawodowa najpierw, a później rodzenie dzieci bywają najlepsze dla wszystkich kobiet. Znam jednak wiele takich, dla których okazało się to najlepszym wyjściem. Pasuje to także do najnowszych tendencji od­suwania małżeństwa do późnych, dwudziestych lat życia. Rodzice po trzydziestce czują się bezpieczniejsi w swojej dorosłości. Nie są tak bardzo nakierowani na siebie. Wiedzą i czują, czym jest dziecko i czego ono potrzebuje. Nie chciałbym tak bardzo podkreślić różnic między rodzicami po dwudzie­stce i trzydziestce, aby nie zniechęcać tych par, które chcą mieć dziecko w wie­ku dwudziestu kilku lat. Chciałbym tylko zmienić pogląd, że dwadzieścia kilka lat zawsze jest lepsze.

Wyimaginowane lęki

Wyimaginowane lęki są częste w tym wieku. W poprzednich partiach , książki omawialiśmy różnego typu lęki typowe dla określonego wieku.
U dziecka 3- i 4-letniego pojawiają się wcale nierzadko nowego typu . lęki — dziecko boi się ciemności, psów, jadących na sygnale samochodów strażackich, śmierci, kalek. Wyobraźnia u dziecka rozwinęła się na tyle, że malec potrafi niejako wejść w cudzą skórę, wczuć się w sytuację dla niego obcą i przedstawić sobie niezwykle żywo niebezpieczeństwa, z jakimi nigdy dotąd się nie zetknął. Jest ciekawy wszystkiego. Docieka nie tylko przyczyny tego, co obserwuje, ale pragnie także wiedzieć, co i w jaki Sposób dotyczy jego samego. Gdy posłyszy wzmiankę o śmierci, natychmiast chce się dowiedzieć, có znaczy umierać, a jak tylko niejasno chwyci, w czym rzecz, zadaje pytanie: „Czy ja też muszę umrzeć?”

Poczucie własnej wartości jako dziewczynka jako kobieta

Dziewczynka także potrzebuje towarzystwa ojca. Każdy rózumie, że chłopiec potrzebuje ojca, by móc się na nim wzorować, ale wiele osób nie uświadamia sobie, jak ważny jest on w życiu dziewczynki, jeśli może ona mieć z nim dobry i serdeczny kontakt. Córka nie wzoruje się na nim wiernie, ale nabiera poczucia własnej wartości jako dziewczynka jako kobieta, jeśli zyskuje jego aprobatę. Aby nie czuć się czymś gorszym od chłopców, powinna wiedzieć, że  ojciec zabierze ją chętnie na gry sportowe, łowienie ryb i kemping, na mecz piłki nożnej, jeśli tylko będzie miała na to óchotę. W dziewczynce rośnie pewność siebie, gdy czuje ze strony ojca zainteresowanie jej zajęciami, osiągnięciami, poglądami i ambicjami. Później, kiedy zacznie chodzić z chłopcami, ojciec powinien być dla niej miły, nawet jeśli po cichu uważa, że stać ją na lepszych chłopaków. Ucząc się doceniać w ojcu typowo męskie cechy, dziewczynka przygotowuje się do dorosłego życia w świecie, który w połowie składa się z mężczyzn. Na charakter jej przyjaźni z chłopcami i później z mężczyznami, na typ mężczyzny, w którym się ostatecznie zakocha, na ukształtowanie się określonego modelu małżeństwa — na wszystko to wpływa rodzaj kontaktu, jaki miała z ojcem w okresie całego dzieciństwa.

Dziecko i basen

Wiele osób od najmłodszych lat zabiera dziecko na basen. I od najmłodszych lat uczy go oswajać się z wodą i pływać. Takie małe dziecko może i za wiele nie rozumie, aczkolwiek w późniejszym czasie nie będzie się bał wody, będzie wiedział jak ma się zachować w określonej sytuacji. Dziecko im wcześniej będzie chodziło na basen tym lepiej. Woda wpływa w odpowiedni sposób na jego rozwój. Basen jest także bardzo dobrym miejscem dla dziecka starszego, które bardzo świetnie się bawi na takim basenie. Oczywiście niejednokrotnie bardzo mocno płacze kiedy musi wrócić do domu, aczkolwiek na to się już niestety nic nie poradzi. Wiadomo doskonale, ze wszystko co dobre równie szybko się kończy. Dlatego też każdy z nas musi także zrozumieć dziecko, które cierpi kiedy kończy się jego uciecha. Basen ponadto jest odpowiednim miejscem niż jezioro, które ma w swej wodzie bardzo dużo zarazków i powoduje różnego rodzaju uczulenia czy też choroby. Oczywiście każdy jednak ma swoje zdanie na ten temat i jest ono na pewno różne od innych osób.

Nastolatkowie i rodzina

Nastolatkowie nie przykładają zbyt wielkiej wagi do rodziny. Niejednokrotnie więc nie słuchają rodziców, z rodzeństwem się kłócą, taka to dla nich jest normalność. Jednakże czy tak powinno być? Ktoś mądry powiedział, śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. W tym stwierdzeniu jest naprawdę wiele prawdy. Niejednokrotnie każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie potrzebnie kłóci się z kimś bliskim, bo w ten sposób traci cenny czas, który mógłby poświęcić na przykład na porozmawianie na różne inne tematy. Przecież mamy o czym rozmawiać z bliskimi. Nie może być takiej sytuacji, że będziemy się na nich wiecznie obrażać. Nie o to przecież chodzi. Każdy z nas potrzebuje rodziny i taki nastolatek powinien to zrozumieć. Przecież do kogo się zwróci kiedy będzie miał jakieś problemy. Wiadomo, że najprędzej taką pomoc i wsparcie uzyska od rodziny. Rodzina w końcu po to przecież jest. Nastolatkowie jednak tak nie uważają. Dla nich liczą się imprezki, zabawa, przyjaciele. Rodzinę spychają na boczny tor.

ROZDZIELENIE WEDŁUG ZASAD

O    ile zasady dziedziczenia utrzymują podział społeczności lokalnej na poszczególne rodziny składowe, o tyle „świadczenia całościowe” czy też „wymiana ekwiwalentna” zapewniają cyr­kulację dóbr w obrębie szerszej zbiorowości. W klasycznym przypadku wymiana taka nie ma bezpośredniego charakteru ekonomicznego w tym sensie, że nie przynosi zysku zaangażo­wanym stronom. Jej podstawowa funkcja polega na okazaniu braku wzajemnej wrogości i na za­pewnieniu harmonii współżycia społecznego partnerów wymiany. Rozdzielone wedle zasad pokrewieństwa i je­go bliskości społeczeństwa prymitywne uzysku­ją możliwość połączenia się w jeden organizm. Transakcje ekwiwalentne pozwalają również na rozszerzenie zakresu stosunków przyjaźni i współpracy poza obręb społeczności lokalnej.

ZALICZANE PRZEZ BADACZY

Wielu badaczy zalicza do tej ka­tegorii również wszelkiego rodzaju kompensa­cje, główszczyzny itp., przekazywane poszkodo­wanemu przez sprawcę. Często takie załatwie­nie sporu wiąże się z nawiązaniem przyjaznych stosunków między stronami i ma na celu wy­równanie rachunku strat i korzyści. W prak­tyce oczywiście może dojść tylko do formalne­go objawienia uczuć przyjaznych w postaci wspólnej uczty, uścisków dłoni itp.; 4) związek małżeński również w wielu wypadkach ma cha­rakter wymiany odwzajemnionej. Rozmaite ceremonie religijne i święta urzą­dzane przez jednostki, rodziny, społeczności lo­kalne stanowią okazje do realizacji mechaniz­mu wzajemności. Polega to na rozdawaniu dóbr lub wykonywaniu usług na rzecz drugiej strony.

WŚRÓD RÓŻNYCH UMÓW

Wśród różnorodnych umów, zawieranych zgodnie z zasadą wymiany ekwiwalentnej, M. Sahlins wyróżnia przede wszystkim następują­ce rodzaje: 1) formalne związki przyjaźni lub fikcyjnego pokrewieństwa, jak np. braterstwo krwi. Zawarcie związku tego typu wiąże się z pewną ceremonią i jest zazwyczaj uzupełnio­ne przez wymianę identycznych dóbr lub upra­wnień, np. do współżycia z kobietami partnerów. Wymiana taka jest wstępem do rozwoju rzeczy­wistej więzi społecznej i uczucia wzajemnej sympatii pomiędzy stronami; 2) potwierdzenie sojuszów terytorialnych, jak np. różne święta i festyny urządzane na cześć zaprzyjaźnionych rodów. Mogą to być rody żyjące w tej samej miejscowości, czy też sąsiadujące ze sobą wioski; 3) rytuały zawarcia pokoju, kończące stany woj­ny lub krwawej zemsty pomiędzy przeciwnymi sobie stronami.

SANKCJE W PLEMIONACH

Tak więc sankcją w tych plemionach była nie tylko utra­ta imienia oraz miejsca w hierarchii ludzi wol­nych, ale w ogóle utrata statusu człowieka wol­nego.Późniejsi badacze zauważyli, że formy ago- nistyczne nie obejmują wszystkich potlaczy urządzanych przez Indian, i że poza świętami rywalizacyjnymi — urządzanymi na cześć obcych wodzów — w innych przypadkach za­chowana jest zasada ekwiwalencji wymienia­nych darów.Wymiany ekwiwalentne są środkiem służą­cym zawieraniu pokoju i sojuszu pomiędzy bio­rącymi w nich udział grupami. Stanowią też symbol przejścia od potencjalnego konfliktu partykularnych interesów stron do ich harmo­nijnego współdziałania. Rea­lizacja pewnych celów społecznych, ustanowie­nia współpracy i sympatii wzajemnej jest funk­cją zasadniczą i niezależną od dodatkowych po­żytków towarzyszących wymianie ekwiwalent­nej.

WYSTARCZAJĄCY STATUS

Dokładniej jest tak, że jeśli czyjś status jest w wystarczającym stopniu uznany i został potwierdzony przez zwycięskie potlacze w przeszłości (wydane tak przez niego samego, jak i przez jego przodków), wówczas można nie przyjąć darów bez obawy zbrojnej walki. W tym przypadku odmawiający musi jednak sam wy­dać potlacz, podczas którego będą rozdane jesz­cze bogatsze dary i zachowany zostanie iden­tyczny ceremoniał. Jeżeli potlacz nie polegał na ostentacyjnym zniszczeniu dóbr, to uczestnictwo w nim nakłada na obdarowanego obowiązek zwrotu, tzw. przeciwdaru z nadwyżką 30 do 100% rocznie. Niewypełnienie tego obowiązku oznacza utratę godności osobistej, a ściślej utra­tę wartości posiadanych imion, z którymi India­nie wiązali określone uprawnienia społeczne i ceremonialne.

UTRZYMANIE POZYCJI W WIOSCE

Mauss zauważa, że w świadczeniach ca­łościowych i w potlaczu dadzą się, ściślej rzecz biorąc, wyróżnić trzy zasadnicze obowiązki: 1) obowiązek ofiarowania darów, 2) obowiązek przyjęcia darów i 3) obowiązek odwzajemnienia darów. Poszczególne obowiązki zostały najpeł­niej omówione na przykładzie indiańskiego po­tlaczu. Utrzymanie przez wodza pozycji w wiosce, i plemieniu, utrzymanie rangi jego rodziny, uza­leżnia się od udowodnienia, że sprzyja mu świat nadprzyrodzony, fortuna. Dowód polega na urządzaniu potlaczu, podczas którego imię wo­dza lub członka jego rodziny zostanie wywyż­szone, a konkurenci przeżyją poniżenie. Żadna czynność, żadne roszczenie nie nabierze „mocy prawnej”, nie będzie respektowane, jeżeli nie zostało połączone z publicznym rozdziałem lub zniszczeniem ściśle określonych dóbr. Nie mniej­szy jest obowiązek przyjęcia darów. Odmowa oznacza kapitulację, oznacza, że odmawiający nie jest w stanie zrewanżować się ani teraz, ani w przyszłości.

PODOBNA RYWALIZACJA

Zwycięstwo zaś, to zniszczenie lub rozdanie przeciwnikom większej ilości dóbr, niż ci są w stanie zniszczyć lub odwzajemnić. Podobną rywalizację spotkać można w innych rejonach świata, ale przywykło się stosować dla niej termin „potlacz”, zaczerp­nięty z jednego z języków indiańskich, znaczący dosłownie tyle co „żywić”, „spożywać”. Taką instytucję Mauss nazywa „świadczeniami ca­łościowymi typu agonistycznego”. Typ agonis- tyczny, oparty o wzajemną wymianę (przeciw- dar = dar + nadwyżka), prowadzący do zwy­cięstwa jednej ze stron przez wyczerpanie moż­liwości przeciwnika, wydaje się być historycznie późniejszy i związany ze wzrostem rywalizacji ekonomicznej, społecznej i politycznej w ramach różnicującego się wewnętrznie społeczeństwa pierwotnego.

ROZPOWSZECHNIONA INSTYTUCJA

Inny charakter ma rozpowszechniona w róż­nych zakątkach świata instytucja tzw. potlaczu, która została przez etnografów najwcześniej spostrzeżona w rejonie północno-zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej. Żyjące tam ple­miona indiańskie urządzają niezliczone święta, podczas których dochodzi do specyficznej rywa­lizacji w ilości rozdawanych lub ostentacyjnie niszczonych na miejscu dóbr. Wódz zazwyczaj angażuje całą podległą mu grupę lokalną do po­mocy w zgromadzeniu niezbędnych zapasów na rywalizacyjne święto, w trakcie którego zmierza się z innym wodzem. Podobne święta urządzają niżej postawione w hierarchii społecznej rodzi­ny. W wyniku zwycięstw poszczególne osoby z „arystokratycznych” rodów podwyższają swo­ją pozycję w hierarchii społecznej.

RÓŻNIĄCE CECHY

Ekwiwalent w po­staci ryb w zamian za pożywienie roślinne obli­czany jest tylko w przybliżeniu: ustalonej wiel­kości pęk taro czy też przeciętnych rozmiarów koszyk taytu (małego yamu) winien być opłaco­ny wiązką ryb ważącą od 3 do 5 kg. Jednakowa wartość tych obu płatności, jak też i korzyść osiągana przynajmniej przez jedną stronę spra­wiają, że transakcja ta zbliżona jest do handlu. Jednakże zaznacza się tu bardzo silnie element zaufania, ponieważ ustalenie ekwiwalentu pozo­stawia się uznaniu odpłacającego; dalej, dar ini­cjujący, który z reguły jest zawsze składany przez mieszkańców wiosek śródlądowych, nie może być odrzucony. Wszystkie te cechy różnią ten typ wymiany od właściwego handlu.”